Jak podróżować tanimi liniami lotniczymi?

To będzie zbiór…porad, rad? Przeczytajcie 🙂

Jako, że trochę się już napodróżowałam i zaobserwowałam…postanowiłam stworzyć krótki poradnik, dla tych, którzy (jak i ja) podróżują lub zamierzają zacząć podróżować – tanimi linami lotniczymi. Na koniec moje subiektywne porównanie dwóch przewoźników.

20012012030009tanielinie
Źródło: http://www.debilnie.pl

Zacznę od początku. Zapytacie pewnie, gdzie znaleźć najtańsze bilety. Ja korzystam najczęściej z wyszukiwarki biletylotnicze.pl. jeżeli już znajdę lot, sprawdzam cenę bezpośrednio na stronie przewoźnika. PAMIĘTAJCIE! Za każdym razem, gdy odwiedzacie te strony musicie wyczyścić „ciasteczka”. Strony zapamiętują Wasze wizyty i ceny podskakują, nawet o kilkadziesiąt złotych.

Tanie bilety…nie zawsze są takie tanie. Często po wejściu na stronę przewoźnika okazuje się, że za każdą…duperele, musimy dopłacić. I to nie małe pieniądze. Na pewno im wcześniej zarezerwujecie bilet, tym lepiej i taniej. KONIECZNIE: sprawdźcie limity bagażu, żeby na lotnisku nie okazało się, że musicie dopłacać, co wbrew pozorom zdarza się bardzo często. Przeczytajcie wszystkie możliwe informacje, nawet tym najmniejszym drukiem.

Ok. Macie zarezerwowane bilety, przyjmujemy, że zapłacone.Przyjeżdżacie na lotnisko. Odpowiednio wcześniej. Jeżeli oddajecie walizkę, jako bagaż główny – czyli ten do luku bagażowego – tym bardziej musicie być wcześniej. Czasami kolejki są naprawdę długie, a nie zawsze idzie to sprawnie. Pozbyliście się większych walizek. Możliwe, że macie mniejsze. I tutaj powtarzam: sprawdźcie wymiary bagażu podręcznego i jego ilości. No to ruszamy do kontroli… Wybaczcie, ale tutaj jakoś zawsze, albo jestem na granicy wybuchu z nerwów, albo ze śmiechu. Jeżeli wieziecie kosmetyki lub jakiekolwiek płyny to tylko do pojemności 100ml. Włożone w przezroczysty woreczek (dostępny na lotnisku). Warto tam także włożyć leki, jeżeli je macie. Wyjmujemy z torby wszelkie urządzenia elektroniczne: laptopy, tablety. Opróżniamy kieszenie, co by nie piszczeć. Szczerze? Jeżeli macie buty wyższe (sięgające ponad kostkę) zdejmijcie je. Czyli warto mieć czyste i całe skarpetki. 😀

Źródło: www.szczecinairport.blog.pl
Źródło: http://www.szczecinairport.blog.pl

Jeżeli nie piszczeliście, zabieracie swoje rzeczy, ubieracie buty. Amen. Jesteście już bliżej celu – czyli wejścia na pokład. Sprawdźcie 10 razy…albo najlepiej usiądźcie przed tablicą odlotów. Sprawdźcie numer bramki, godzinę odlotu – niebawem opiszę moją „wspaniałą” przygodę… I jak to się mówi: siusiu, paciorek i do samolotu. Musicie mieć przygotowaną kartę pokładową i dowód osobisty. Nie zapomnijcie o żonie, dzieciach i torbach!!

Jeżeli podróżujecie z dziećmi, to chociaż większość przewoźników wprowadziła już numerowane miejsca (a nie zasadę „kto pierwszy ten lepszy”), warto wykupić opcję „pierwszeństwa wejścia na pokład”. Wejdziecie, jako pierwsi, spokojnie spakujecie bagaże, posadzicie dzieci. Zaufajcie mi, z moich obserwacji wynika, że to naprawdę dobry pomysł. Zabierzcie im też jakieś zabawki, żeby czymś je zająć. PAMIĘTAJCIE! Dzieciom tak, jak dorosłym przy lądowaniu mogą zatykać się uszy. Moim przepisem na ratunek są cukierki, albo guma. Wytwarza się ślina, którą przełykamy i uszy się odtykają. Dobre jest też oddychanie z otwartymi ustami, ale dzieciom ciężko to wyjaśnić.

Torby w samolocie pakujemy: albo nad swoją głowę, do „zamykanej półki”, albo możemy ją wsunąć pod siedzenie, znajdujące się przed nami. Jeżeli stewardessy pokazują, co robić w razie zagrożenia…naprawdę poświęćcie chwilę uwagi. To jest ich praca, którą trzeba szanować. A nigdy tak naprawdę nie wiecie, kiedy Wam się ta wiedza przyda. Oby nigdy!! Rozsiadamy się wygodnie i lecimy. Nie drzemy mordy na cały samolot. Jeżeli załoga jest obcojęzyczna to mówienie drukowanymi polskimi literami nic nie da…

I błagam…pamiętajcie: NIE KLASZCZEMY przy lądowaniu. Klaszczemy tylko i wyłącznie, gdy pilot uratował nasze szanowne tyłki. Siedzimy, jak każą, czyli do momentu zatrzymania samolotu i wyłączenia silników. Dopiero po wyjściu z samolotu, włączmy telefony, a nie w momencie, gdy samolot jest jeszcze kilka kilometrów nad ziemią… Wychodzimy spokojnie, a nie jak to stado… Dziękujemy grzecznie stewardessom i mówimy do zobaczenia.

Jak potrzebujecie, jakichś jeszcze informacji, służę pomocą i wsparciem 🙂

A teraz porównanie. Wizzair i Ryanair.

Jestem świeżo po locie z tym drugim, więc od tego przewoźnika zacznę. Ryanair. Przejrzysty serwis. Nie płacimy dodatkowo za duży bagaż podręczny (55cm x 40cm x 20cm do 10 kg) – proponuję wymierzyć dokładnie walizeczki. Jeżeli bagaż będzie za duży, możemy liczyć się z dopłatą…nawet w wysokości 50 euro. Czasami zdarza się, że przed wejściem na pokład, jeżeli pasażerów jest dużo, nasza walizka za darmo zostanie schowana do luku bagażowego. Oprócz walizeczki (no bo duża walizka to nie jest), możemy mieć przy sobie „torebkę” 35cm x 20cm x 20cm… Miejsca w samolocie nie ma zbyt wiele. Instrukcja bezpieczeństwa jest przyklejona na wysokości naszych oczu, na oparciu fotela przed nami. Podobno jest katalog z przekąskami…jednak ja go nie znalazłam. Oczywiście jedzenie i napoje na pokładzie są płatne. Niczego nie zjadłam, więc ciężko mi się wypowiedzieć na temat jakości. Ceny na pewno niskie nie są.

Wizzair. No cóż tutaj schody zaczynają się już przy bagażu podręcznym. Duży bagaż podręczny o wymiarach 56cm x 45cm x 25cm jest płatny. Koszt bagażu to około 60 złotych. Mały bagaż ma wymiary: 42cm x 32cm x 25cm, który ma się zmieścić pod siedzeniem pasażera. I faktycznie tutaj sprawdzają rozmiary bagażu. Widziałam, dlatego informuję. Tutaj zazwyczaj byłam mile zaskoczona ilością miejsca. Kieszeń w siedzeniu przed nami. Zazwyczaj magazyn do poczytania, także z ofertą przekąsek. Płatne. Niezbyt tanie. Kanapki nawet dobre, zjadliwe.

Częściej miałam do czynienia z Wizzair. Obydwie firmy oferują tanie loty, więc nie oczekujmy luksusów. Ważne, że bezpiecznie dolecimy na miejsce.

Wspomniałam wcześniej o mojej przygodzie. Tak…nawet mi, tak doświadczonej podróżniczce zdarzyło się nie zdążyć na samolot…o tym, opowiem w następnym poście.

A tymczasem: proszę trzymać za mnie kciuki. Jutro podchodzę do praktycznego egzaminu na prawo jazdy 🙂

Ciao 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s