Tak bardzo niemodna w tym blogowym świecie.

Jak niektórzy już wiedzą, wyznaję zasadę, że jeżeli nie mam pomysłu na post, to po prostu nie piszę. Ale są rzeczy i sytuacje, które zmuszają mnie do „ugryzienia” problemu.

Kiedy mam trochę wolnego czasu…ok…niektórzy powiedzą: „przecież nie pracujesz, siedzisz w domu, masz od choinki czasu!!”. Jasne. Ale o tym, dlaczego nie mam czasu też się dowiecie. Wróćmy do sedna sprawy. Kiedy mam wolny czas przeglądam blogi. Różniste. Rodzinne (słowo „parentingowe” jakoś do mnie nie przemawia), o modzie (tzw. „modowe”), kulinarne (to moja najnowsza pasja) itp. itd. Dlatego też udało mi się spojrzeć na swój blog z boku.

Czy kiedykolwiek będę blogerką? Hm…w obecnym czasie blogerka kojarzona jest głównie z modą. Znacie ten „stereotyp”: dostaje za darmo ciuchy, współpracuje ze sklepami, wstawia zdjęcia outfitów, jak nie ma nic mądrego do napisania to wstawia InstaMix…tzw. zapychacz miejsca. Znalazłam kilka blogów, na których dziewczyny (bo blogi w większości prowadzone są przez płeć piękną) naprawdę mają coś ciekawego do powiedzenia. Ale cóż. Sami wiecie, że ile ludzi, tyle opinii i tyle samo blogów.

Stwierdziłam, że stworzę listę, którą udowodnię, że „profesjonalną”, stereotypową blogerką nie zostanę. A Wy? Jesteście „profesjonalnymi” blogerami?

1. Ubrania.

tumblr_ltwvviGoOs1qzvsqto1_500
Źródło: http://www.tumblr.com

Już tutaj zaczynają się schody. Przeczytałam dzisiaj na jakimś blogu, post pewnej 20-letniej blogerki, że co 3 miesiące wymienia ona większą część ciuchów. Kupuje wtedy rzeczy, które są aktualnie modne, a resztę sprzedaje. Robi tak z ubraniami i butami. Wyobrażacie sobie, jak trzeba to dograć logistycznie?! Wiecie, zeby mieć w czym chodzić. Ok, żeby nie było. Też czasami pozrądkuje szafę, ale opuszczają ją rzeczy, które po prostu nie nadają się już do noszenia, które są mi za duże, lub za małe. Aczkolwiek w pierwszej kolejności pytam mamę, czy czegoś nie chce. Często wymieniamy się ubraniami. Potem pytam w rodzinie, jeżeli nikt niczego nie chce, mama albo tata zabierają ze sobą i oddają ludziom, którym na pewno się przydadzą. Nadal mam w szafie spódnicę mojej mamy, którą nosiła, gdy była ze mną w ciąży – nadal jest „modna” i leży idealnie, a ma 23!! lata. Trzymam też kurtkę. Reserved. I przyznam się, że kupiłam ją w gimznajum albo liceum…przypomnę, że jestem na pierwszym roku studiów magisterskich – heh 😀 Nie wiem, czy będąc „blogerką modową” zgodziłabym się na współpracę ze sklepem. Tak – jeżeli oferowane ubrania faktycznie by do mnie pasowały. Muszę się czuć komfortowo, a nie modnie. Buty? Blogerki bardzo często dostają szpilki. Cóż – przykro mi!! Mam chore kolano i nie mogę nosić takich butów. Jedyne na co choruję to dodatki. Jeżeli ktoś zaproponowałby mi współpracę z wytwórnią bransoletek, czy kolczyków…pobiegłabym!!

P.S. Garderoba moja nie jest, oj nie. Chyba bym się zgubiła.

2. Sport i odchudzanie.

Get-Fit-Dude
Źródło: http://www.fithabits.com

Powyższy obrazek idealnie obrazuje to, co chciałabym tutaj napisać. Jeżeli dokładnie chcecie się przyjrzeć problemom, na blogu jest osobny post: „Fenomen bycia FIT”. Nie ma bata – jesteś blogerką musisz ćwiczyć, to teraz takie modne. Pamiętaj o wszystkich szczegółach: butach, topie, spodniach, opasce na rękę, zegarku z gpsem i innymi bajerami… Ćwiczysz z Chodakowską i Mel B. Chodzisz na siłownię…tą taką jedną wyjątkową. A w zasadzie oprócz tego, ćwiczysz wszędzie…nawet na wakacjach.

Tutaj czas poruszyć także problem jedzenia i chudnięcia. Jedna z popularnych blogerek pochwaliła się ostatnio, że z rozmiaru 36/38 zeszła do 32…zastanawiałam się: „śmiać się, czy płakać?”. Z całym szacunkiem, ale ja nie chciałabym się ubierać na dziale dziecięcym. Nie mówię, że nie mamy o siebie dbać. Sama staram się patrzeć, na to, co jem, ale bez przesady. Mam wszystko na miejscu, mam krągłości. Zdarza się, że zakładam spodnie 38/40, no i?! Są osoby szczupłe…i przesadnie szczupłe, a pomiędzy jest cienka granica.

Najbardziej podobają mi się zdjęcia na Instagramie: jednego dnia zdrowa owsianka, lekki obiadek, a na drugi…niczym smok: gofry, McDonald, lody…a potem znów ćwiczenia. I ja się pytam, gdzie tu dyscyplina?! Powiedziała dziewczyna, która siedzi jedząc kukurydzę z puszki, a na obiad zjadła frytki…dużo frytek. Niach niach. Taka zła. Taka niemodna. Aczkolwiek uwielbiam Starbucks’a 😀 Wyznaję zasadę: „schudłabym, ale cycków mi szkoda”.

3. Biznes.

Blogging-for-Business-The-Ultimate-Guide
http://www.tweakyourbiz.com

Naprawdę doceniam to, że niektóre blogerki (chodzi mi o te bardziej „popularne”), potrafią wykorzystać swój blog w jakiś mądry, tudzież biznesowy sposób. Owszem niektórzy mogą powiedzieć, że własna linia ubrań, to pikuś, ale niekoniecznie. Jednak fakt – jest to jeden z najpopularniejszych „blogowych biznesów”. Jeżeli macie bloga „modowego”…co za problem? Przecież możesz zostać stylistką. Upewnij się jednak, czy naprawdę masz wyczucie stylu. Chociaż o gustach się nie rozmawia. Robicie zdjęcia na bloga? A może ktoś znajomy Wam robi? To możecie pomóc znajomemu w założeniu biznesu – mnóstwo teraz „Jan Kowalski Photography”. Nie dziwię się, że irytuje to profesjonalnych fotografów, którzy szlifują swój warsztat i doszli do wszystkiego bez pomocy internetu.

Głównym biznesem na blogu mogą być oczywiście reklamy i „współprace”. Współprace ze sklepami, to chyba główny motyw zakładania blogów, w obecnym świecie. Nastolatki liczą na otrzymanie góry darmowych ciuchów. Co im się dziwić? Kto by nie chciał. Ok. Zaraz posypie się na mnie lawina, że to wcale nie jest za darmo. Przecież trzeba to założyć, napisać post (co czasami oznacza jedno bezsensowne zdanie), zrobić zdjęcia, obrobić je w Photoshopie…no ciężką macie pracę. Żeby tylko nie było: mam znajome blogerki. Tylko kochane młode, niedoświadczone: blogerki decydują bardzo często same, jakie ubrania chcą dostać. To, co pasuje do ich stylu. W większości przypadków…na mniej „doświadczonych” blogach można zobaczyć: za duże ubrania, zupełnie nie pasujące do stylu i wieku osoby. Faktem jest, że niektóre blogerki (co dla mnie osobiście jest żałosne) po prostu się sprzedały i reklamują niemal wszystko. Naprawdę brakuje mi tylko reklamy podpasek czy prezerwatyw…chociaż może coś mi umknęło?

Nie mam własnego biznesu. Nie pracuje zarobkowo. A moim marzeniem jest zajęcie stanowiska: specjalisty do spraw kontaktu z mediami, w jednym z zespołów Formuły 1. Znów niemodna.

4. Zwierzątko domowe.

Mój osobisty królik - Gizmo.
Mój osobisty królik – Gizmo.

Zwierzę blogerki to bardzo często gwiazda niemniej sławna, jak właściciel. Na Instagramie roi się od zdjęć. Psy i koty. Może się mylę, ale chyba częściej pojawiają się psy. Bardzo często takie do torebki. I te małe gwiazdy też dostają gadżety. To się chyba nazywa „AnimalBox” czy jakoś tak. Smakołyki, gadżety do zabawy. Pupile oczywiście posiadają także wszystko, co najwyższej jakości. Powyżej na zdjęciu – mój pupil. W zasadzie oprócz aportowania, często zachowuje się, jak pies. Z chęcią testowałby smakołyki dla królików, zabawki. On tak, nie wiem, jakbym ja to przyjęła 😀 Mały psotnik, ale w zasadzie też zmieściłabym go do torebki. Niestety nie korzysta z markowych rzeczy. O!! Ma coś markowego! Jego ulubiona firma to Ikea 😀

5. Druga połówka.

www.fanpop.com
http://www.fanpop.com

Cóż. Dla mnie druga połówka mogłaby równie dobrze oznaczać drugą butelkę… Jednak faktem jest, że większość blogerek jest szczęśliwie zakochana. Przypadek? Druga połówka osoby blogującej to często ta, która robi zdjęcia. Rzadko pojawia się na blogu, na zdjęciu. Istnieje, ale jakby jej nie było. I od tego są odstępstwa. „Niemodne Polki” na swoim blogu bardzo często wymieniają Pana Miętowego. I myślę, że większość wie, o kogo chodzi. Czasem uczeń może pokonać mistrza. Wybić się na sukcesie. Blogerki zaręczają się, biorą ślub. Przygotowania na blogu. Zdjęcia z sesji ślubnej – na blogu. Wybaczcie mój brak czułości. Nie, nie mam drugiej połówki. Dzięki czemu mam też więcej czasu dla samej siebie 😀 Nie jestem też pewna, czy chwaliłabym się takimi rzeczami na blogu. Poradami dotyczącymi ślubu, jak najbardziej. I może jedno zdjęcie w sukni ślubnej. Koniec. Reszta to moja prywatność.

6. Podróże.

www.alma-voyages.com
http://www.alma-voyages.com

No gdzie może podróżować bloger?! Na Fashion Week oczywiście. Nowy Jork, Paryż, Mediolan, Łódź (to ostatnie – wersją dla blogowego plebsu). Ok, ok. Nie powinnam narzekać, przecież jeżdżę za granicę na wakacje. Ale nie pakuje 4 walizek, jak wyjeżdżam na dwa tygodnie. Ba! W tym roku na 4 tygodnie zamierzam się spakować w jedną! Ale jak się zabiera raptem dwie albo trzy pary butów…a nie czterdzieści?! W zasadzie zastanawiałam się kiedyś, jakby wysłać niektóre z „elegantek” pod namiot. Ale wiecie taki bez WiFi, Vuittona i Diora 😀 Czasami mam wrażenie, że to są jakby „bogowie”. Wiecie ludzie idealni. Wszystko im się w życiu układa. Nie pocą się, nie brudzą. Ciuchy im się nie gniotą. Zawsze mają perfekcyjny makijaż i perfekcyjną fryzurę. Wow. Jak w reklamach. Nie wiem, jak Wy, ale ja czasami lubię wyglądać, jak zombie.

Także podróżujemy do drogich hoteli, SPA…itp. itd. Ale pamiętajcie najważniejsza jest stylowa walizka i stylowy strój na wyjazd (nie ważne czy jest wygodny). Chyba też zawsze mają transport lotnisko-hotel. Bo ja po przetaśtaniu (poznańska gwara…po przeniesieniu) walizki przez pół Paryża…po metrze, schodach w górę i w dół, siadam w hotelu zmęczona, jak pies. A oni – FRESH FOREVER. W zasadzie…jeździłam do Paryża, zanim to stało się takie modne. I po powrocie – znacie te posty? – inspirowane „paryskim stylem”? Chyba odwiedzamy zupełnie inne miasto 😀

7. Czas wolny.

Moje.
Moje.

No niby, jak powinno się spędzać blogerski czas wolny? Na tworzeniu postów na bloga. Jadasz w jakichś knajpach w czasie wolnym? Nie zapomnij o Instagramie. Gotujesz? Musi się pojawić wpis z przepisem na blogu. Ok. O tym akurat sama myślę. Lubię gotować. Na zdjęciu marynowana papryka z mięsem mielonym, pieczarkami i serem. Znajomi zawsze chwalą moje jedzenie, więc chyba faktycznie mi wychodzi. Wracamy do sedna sprawy. Masz wolny czas? Idziesz do fryzjera, SPA, kosmetyczki. Musisz zrobić shopping, bo z czego stworzysz outfit. No i musisz iść na siłownię, albo pobiegać. Ah, czasami też czytasz książki…albo oglądasz obrazki w nowym numerze Vogue.

Ja w czasie wolnym…opierniczam się xD Czytam książki, uczę się, bawię z królikiem. Spotykam z przyjaciółmi, gotuje. Oglądam seriale. A czasami niemal remontuje pokój.

8. Zainteresowania.

www.celebixy.pl
http://www.celebixy.pl

Zainteresowania będą związane z tematyką bloga…lub powinny być. Czyli najczęściej? Moda, fotografia, uroda, podróże… Są też bardziej wyszukane: shopping, pokazy Victoria’s Secret, oglądanie seriali, robienie shoppingu przez internet, fitness, bieganie, pływanie, jazda konna…i najbardziej wyszukane hobby: lifestyle. W zasadzie tego ostatniego nie do końca rozumiem, ale dużo jest teraz blogów „lajfstajlowych”. Twoim hobby jest robienie selfie na Instagram, robienie selfie z kubkiem ze Starbucksa, robienie selfie wszędzie i zawsze. O każdej porze dnia i nocy.

Gdzie w tym wszystkim ja? Interesuje się modą, ale nie biegam za nią. Boję się, że jakbym się przewróciła, to bym się nie podniosła spod wszystkich trendów. Gotuję, bo lubię dobrze zjeść. Gotowanie „odstresowuje”. Jak podaje porcję dania to bardziej, jak Robert Sowa (czyli na bogato), a nie jak Magda Gessler (dwa kleksy). Lubię jeść, nie patrzeć na jedzenie. Smażę, gotuje, redukuje, piekę, wałkuję…mielę orzechy, wkładając je w ręcznik i trzaskając o blat albo tłuczkiem. I wtedy pojawia się ostatnie hobby – czyli Formuła 1. Moja miłość i pasja. Zaufajcie mi, jeżeli jesteście fanami jakiegoś sportu…to i tak nie wiecie, co ja robię. Oddałabym wszystko za miejsce w paddocku F1. I osiągnę swój cel.

———————-

Słowem wyjaśnienia. Każdą znajomą i uwielbianą przeze mnie blogerkę, szanuję za pracę. Jedną mniej, drugą bardziej. Wiem, że osoba inteligentna potraktuje to z przymrużeniem oka. Obserwuję mnóstwo blogów, które mnie inspirują, które przynoszą mi uśmiech. Dopinguje większości z nich. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że taki mam humor, wiedzą, że ich doceniam. Jeżeli mnie nie znają? Może na niektórych blogach znajdziecie moje komentarze, zawsze szczere. Zawsze napisane prosto z serca. Ten post nie jest wylewaniem mojego żalu, bo mój blog jest mało popularny, czy coś takiego. Są blogerzy i blogerzy…ale o tym pewnie sami już wiecie 😉

Nie macie pojęcia ile radości, a zarazem jak bardzo krępujące jest, gdy ktoś mówi Ci: „świetny post”, „naprawdę fajnie piszesz”. Chcę podziękować wszystkim, którzy w ostatnim czasie mnie wspierają. Lista byłaby długa, bo okazuje się, że ludzie, o których myślałam, ze zapomnieli o moim istnieniu – są i pamiętają. Dziękuję za każde dobre słowo!!

Chcecie przeczytać więcej moich artykułów? O innej tematyce? Tak. W pewien sposób pracuję: http://www.starmania.pl – zajrzyjcie w wolnej chwili. Uważne oko, odnajdzie moje artykuły 😉

Ciao i buziaki. 😉

 

Reklamy

5 Comments Add yours

  1. Reklama postu: długi tekst. I od razu wiedziałam, że będzie ciekawie i nie o tym, co jadłaś na śniadanie albo jakie w piątek miałaś lekcje.
    Niby post z przymrożeniem oka, ale zahacza o wiele prawdziwych rzeczy, z którymi w większości się zgadzam. Pełno teraz blogerek modowych, urodowych, lifestylowych. Niektóre są dobre w tym, o czym piszą, innym wiele brakuje.
    Chyba według takiego podziału też nie jestem na czasie z tematami poruszanymi na blogu. Niby pojawiają się podróże,turystyka, zainteresowania. Ale przedstawione (mam nadzieję) w nieco inne wersji. 🙂
    http://geocachingpomojemu.blogspot.com/

  2. Maria pisze:

    Po pierwsze przeczytałam wszystko! Po drugie jak przeczytałam pierwsze zdanie o F1 to byłam pewna, że przeczytam do końca! To jest na prawdę niesamowite! Uwielbiam, uwielbiam i uwielbiam ten sport! A co do samego posta, mój blog to mój styl, moje hobby i że tak powiem „rób ta co chce ta” (na swoim blogu oczywiście)
    Pozdrawiam

    1. Dziękuję za komentarz. Masz rację na swoim blogu, jak określiłaś „rób ta co chce ta”, ale niektóre niestety są po to, żeby być.

  3. Magda Lena pisze:

    Dziękuję za poprawienie humoru. Uśmiałam się czytając ten post. 🙂
    To popatrz ile masz tematów już: pieczesz, gotujesz, wałkujesz, mielisz orzechy:P
    A teraz tak na poważnie. Sama zastanawiam się dlaczego ludzie tak bardzo idą z prądem, robią coś tylko dlatego, że inni też to robią.
    Podróżujesz? Jasne! Berlin, Praga, Hiszpania. Z innym miejscem na przykład w Polsce się nie zetknęłam, a mamy masę godnych pokazania miejsc.
    Wydaje mi się, że byłam już tu kiedyś, bo poznaję królika. Swoją drogą podpis pod zdjęciem i mina samego królika mnie rozwaliła. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.
    Pozdrawiam 🙂

    1. Mielę orzechy sposobem Pascala Brodnickiego 😀 Czyli mój królik robi się sławny, może on będzie gwiazdą? 😛 Chyba od tego jestem, żeby poprawiać ludziom humor 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s