Dieta „kebabowo-czekoladowa” – czyli słowo o jedzeniu.

Nigdy nie słyszeliście o takiej diecie? To mój autorski pomysł. Plan jest prosty: jecie wszelkie produkty czekoladowe, bądź czekoladopodobne (albo do wszystkiego dodajecie czekoladę), a na danie główne zawsze kebab. Brzmi smacznie, hm?

Spokojnie. Obawiam się, że gdyby ktokolwiek z nas przerzuciłby się na taką „dietę”, mógłby szybko wyglądać jak ludzik Michelin. Tego nie chcemy. Ale dlaczego nie pozwalać sobie na słabości? Z góry zaznaczam, nie mówię tutaj o sieciach typu: McDonald, KFC itp. itd. Wiem wiem, zaraz powiecie, że kebab to też śmieciowe jedzenie, albo przynajmniej fast food. Jednak osobiście, naprawdę…naoglądałam się programów, o wytwarzaniu „żywności”, którą potem konsumujemy w powyższych sieciach. Odechciało mi się.

Lubię kebab. Lubię czekoladę. Będę jeść. „Wejdzie w cycki” 😀

20140512_141506Zjedlibyście, co nie? xD

Ludzie często pytają mnie, co jem, że mam taką figurę. Ale jaką? Mówią mi, że jestem chuda (o tym niedługo na blogu), szczupła, że to niemożliwe, żebym jadła kebaby 😛 Bardzo możliwe. Z ręką na sercu – potrafię „wciągnąć” tabliczkę czekolady za jednym razem, bez zająknięcia. Aczkolwiek ostatnio zamiast słodyczy, jem sporo owoców i warzyw.

Chcecie przepis na idealną dietę? Szybki sposób na zrzucenie kilku kilogramów? Polecam założenie u ortodonty – rotatora. Przygotowuję się do założenia stałego aparatu i to coś (w internecie można znaleźć sporo zdjęć…), jest pierwszym etapem. Rotator mam…w swojej buzi…od dwóch miesięcy. Schudłam 5 kg. Ciężko się je, jeszcze gorzej przełyka. Trzeba wszystko dokładnie przeżuwać, wolno… Nie życzę najgorszemu wrogowi, no ale jakby ktoś chciał…za własnej woli trochę pocierpieć – polecam!

Przejdźmy do poważniejszej części 😉

Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o kulinaria, to rok 2014 był dla mnie naprawdę przełomowy. Pokochałam siedzenie w kuchni. To strasznie odpręża. Tym bardziej, jak jesteś sam/-a w domu, możesz sobie potrzaskać garami, włączyć głośno muzykę, pośpiewać, potańczyć… W zasadzie nie mogę sobie przypomnieć, jakie było pierwsze danie, które ugotowałam. Moim popisowym numerem jest chili con carne. Moi znajomi są w nim niemalże zakochani i dlatego też, żadna impreza nie obędzie się bez „kociołka” chili.

Zaopatrzyłam się, w zeszłym roku (2014 :P) w kilka świetnych książek. Oczywiście na półce musiały się pojawić książki moich idoli kulinarnych: Gordon’a Ramsay’a i Jamie’go Oliver’a. W książkach znalazłam też mnóstwo porad: co warto zawsze mieć w lodówce, jakie sprzęty są najbardziej przydatne? Jestem niesamowicie zadowolona. W moje ręce wpadły też perełki, które za grosze udało mi się dorwać w Paryżu. Jedna z nich zawiera tylko i wyłącznie przepisy na muffiny, które osobiście uwielbiam piec. Druga, jest chyba obecnie, największym skarbem w mojej małej kolekcji. Stała taka niepozorna. Kosztowała zaledwie 4,5 euro. Książka kucharska Panny Piggy. Tak – tej z Muppetów. Wspaniałe przepisy gwiazd, dużo zabawnych notatek samej Panny Piggy – wiecie na przykład, do czego służy prostownica w kuchni? Oczywiście do „prasowania” makaronu 😉

Poniżej znajdziecie kilka…bądź kilkanaście zdjęć tego, co przygotowuję w swojej kuchni. Jeżeli kogoś będą interesowały przepisy – służę pomocą, albo zamieszczeniem ich na blogu. Razem z instrukcją, jak postępować krok po kroku.

1

1. Deser z malinami, ciasteczkami i jogurtem naturalnym 2. Babeczki piernikowe z powidłami śliwkowymi 3. Babeczki cytrynowo-borówkowe 4. Babeczki a la magdalenki

2

1. Veloute pieczarkowe z migdałami 2. Risotto z pieczarkami i kurczakiem 3. Tosty z mozzarellą i pomidorami 4. Oranżada truskawkowa

3

1. Kurczak, szpinak, frytki 2. Papryki faszerowane mięsem mielonym i pieczarkami 3. Kurczak curry ze szpinakiem 4. Karkówka z sosem koperkowym

W moim wykonaniu kuchnia to raczej – slow food. Zazwyczaj, gdy naprawdę chcę zabłysnąć spędzam długie godziny w kuchni. Nie jestem profesjonalistką. Gotować uczyłam się w domu, albo sama – metodą prób i doświadczeń. Jeszcze nikt nigdy się nie otruł, więc najwidoczniej nie jest ze mną tak źle. Znajomi wysyłają mnie do Master Chefa…jest tylko jeden problem – nienawidzę ryb i owoców morza. W tym odcinku na pewno bym odpadła.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Anna Saccone Joly

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Zoella | Beauty, Fashion & Lifestyle Blog

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Na Marginesie Życia

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Moje Malinowe Love

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Normalnaya

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Comments for MDV Style | Street Style Magazine

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Kristine Ullebø

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Juliette in Wonderland

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Julia Nessa ♥

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Secondhand Dandy

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

FROM SKY ON HEELS

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

GALLA.

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

hardcandeeeLilli

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Beauty Fashion Shopping

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Be The One

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

%d blogerów lubi to: