Czekam na fanfary – czyli wracam do blogowania.

Naprawdę ostatni post pojawił się w styczniu? Ożeż. Biorę w takim razie miotłę, szufelkę…chociaż bardzo możliwe, że tu by się jakiś łom przydał.

Trochę się działo. I o tym także poniżej. A dla najbardziej wytrwałych będzie zachęta…do powrotu.

Pośród całego tego internetowego hejtu (który w obecnym czasie osiąga chyba poziom apogeum) – pojawiam się ja. Ale nie obyło się bez namowy. Wracam tutaj ze względu na kilka osób, które delikatnie mnie popychają i kopią w tyłek: „No dalej! Czemu nie piszesz?! Czekamy!!!!!!”.

Drugim powodem dla którego postanowiłam powrócić, jest moja przeprowadzka, która odbędzie się za niecałe półtora miesiąca. Cel – Paryż. Ten we Francji. Tak dla ścisłości. A jako, że pierwsze trzy miesiące spędzę w ukochanej przez siebie samą, szkole językowej, mam zamiar trochę pomarudzić i ponudzić 😉 Właśnie na temat Paryża. Ale także, a może przede wszystkim zachęcić też do wyjazdów do szkół językowych za granicą.

Przyznam szczerze, że gdyby nie znajomi – chyba bym się nie odważyła. Gdzie ostatnio nie spojrzeć (mam na myśli internet) tam wszędzie negatywne komentarze, a wręcz groźby, czy inne…wulgarne nawet rzeczy. Bałam się. Byłam naprawdę poruszona tym, co widzę. No i tak sobie teraz siedzę, stukam w tą klawiaturę…i nadal nie do końca jestem pewna. Ale obiecałam, że się podejmę. Brzmi to teraz, jak reklama Pepsi, hm? „Podejmij wyzwanie!”

W takim razie: „Ja będę Sprite, a blog i internetowa nienawiść – będą pragnieniem”. Wespnę się (tak się chyba mówi) na szczyt swoich możliwości. Postaram się, żeby w tygodniu pojawiały się przynajmniej 3 wpisy. Już się tego boję. Martwię się, czy wystarczy mi tematów.

Jeżeli oczekujecie setek zdjęć outfitów, wyposażenia pokoju, mnie na treningu – pomyliliście adres. Kategorycznie. Ale o tym pisałam już wcześniej na blogu, tym samym odsyłam zainteresowanych do postu: „Tak bardzo niemodna… .”

A co działo się u mnie w tak zwanym międzyczasie? Sporo.

Przede wszystkim wybrałam się do moich znajomych, do Anglii. A tam poznałam…jednego z najbardziej uroczych i zabawnych psiaków, jakiego kiedykolwiek widziałam.

20150126_181459
Jakość zdjęcia pozostawia wiele do życzenie…ale bohater jest!!

Potem…no cóż…tutaj akurat zdjęcia poglądowego nie będzie, ale – zostałam niezbyt szczęśliwą posiadaczką aparatu ortodontycznego. Moja „przygoda” z ortodontami jest długa u sięga 10 lat wstecz, ale cóż. Jestem bliżej, niż dalej od hollywoodzkiego uśmiechu. Niestety przed założeniem samego aparatu, zostałam brutalnie „powiązana” rotatorem ortodontycznym. Efekt? Minus 7 kg.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym w międzyczasie nie wybrała się do Paryża. Tuż przed zakończeniem studiów.

20150601_205625

Następnie przyszła kolej na pisanie pracy magisterskiej. Pisałam i pisałam, i nie mogłam się wypisać. A tak naprawdę? Była panika, łzy, stres. Byłam o krok od przełożenia terminu obrony. Ale dzięki kopowi w tyłek od taty – udało mi się! I tym sposobem zostałam absolwentką Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, z dyplomem magistra.

20150614_163529[1]

Oczywiście przyszedł też czas na wakacje… Chorwacja – Omiś, i Włochy – Maranello, Modena i Wenecja.

20150804_100021 20150812_135951 20150814_094821

Post z wakacji niebawem. O muzeum Ferrari też słów kilka się znajdzie (może w osobnym poście, bo to była naprawdę niesamowita wycieczka!). Będzie post o szkole językowej w Paryżu (skoro do niej wracam), będzie o polskiej marce ubrań (bo kupiłam u nich prześwietną koszulkę!)…i na pewno będzie kolejny wpis rozgoryczonej blogerki, która już się gotuje. I nie może się doczekać, aż skomentuje nowości z blogerskiego świata!

Na dziś: kilka zdjęć, kilka informacji. Więcej niebawem. Nie mogę się uzewnętrznić od razu. Nie mogę wszystkiego od razu zdradzić.

A na koniec…werble proszę! <biegnie mały koleś z bębenkiem> <I gra!>

No i tutaj mieliście mieć link do dźwięku…i go sobie odtworzyć. No, ale nie znalazłam. Ale pewnie już Wam w głowie grają!

Nie przeciągając. Razem z powrotem do blogowania, na Facebooku zostaje uruchomiony…FAN PAGE! (nie lubię tych angielskich określeń) – wiecie taka strona dla Was gdzie klikacie: „Lubię to!”. Także, jeżeli ktoś chce być na bieżąco (nie mam bladego pojęcia, jak się prowadzi fan page, ale będę się starać) z blogiem, i ze mną – zapraszam serdecznie!

Do następnego!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s