Walentynki 2017 czyli miłość liczona w „lajkach”…

Edycja: post zaczęłam pisać tworzyć wczoraj, ale z powodów problemów związanych z internetem nie udało mi się go dokończyć. Dzisiaj natomiast znajdziecie w nim kilka dopisków, a także komentarzy mojego chłopaka, który przeczytał post jeszcze w trakcie edycji.

Miłego!

Tak. Nadszedł jeden z najbardziej nielubianych przeze mnie dni w całym roku. Mam kilka powodów, ale głównym jest komercja.

Wiem. Słyszeliście już pewnie milion razy, że „kochać powinno się każdego dnia, a nie tylko 14 lutego”. Owszem – spotkam się jutro z moim chłopakiem. Przygotujemy wspólnie coś do jedzenia, pewnie obejrzymy jakiś film. Żadnych wystawnych kolacji w oblężonej restauracji, a tym bardziej oglądania „Ciemniejszej strony Grey’a” w kinie (zamierzacie potem to testować w domu, czy jak?).

Przyznaję się bez bicia – kiedyś moja romantyczna strona była zdecydowanie silniejsza. Czasami za nią tęsknię. A teraz? Przestałam odczuwać potrzebę bycia zasypywaną kwiatami… Może to dlatego, że w poprzednim związku byłam „obdarowywana”, a wszystko okazało się tylko ślicznym tłem do paskudnych kłamstw. Może i chciałabym wstać rano, zobaczyć ogromny bukiet róż, a jeszcze najlepiej to obudzić się w ten dzień w Paryżu.

Media i kultura wywierają na nas ciągłą presję. Tak samo jest w przypadku miłości i walentynek. Liczy się to, ile zdobędziesz „lajków” pod kolejnym zdjęciem z drugą połówką. Nie neguję tego: chcesz, wstawiaj nawet 20 takich fotek dziennie. Tylko po co? Czy nasi rodzice wysyłali swoim znajomym swoje zdjęcia z wakacji? Nie. Żyli wspólnymi chwilami. Zapamiętywali je.

Jeżeli nie zmienisz statusu związku na Facebooku to tak naprawdę w nim nie jesteś. I wtedy powstaje pytanie: „kochanie to od kiedy liczymy naszą rocznicę?” Osobiście długo wahałam się przed zmianą statusu na swoim profilu. Co to daje? Znajomi „lajkują”, piszą komentarze z gratulacjami. Ale tu nie ma czego gratulować. To dopiero początek żmudnej i trudnej drogi do stworzenia silnego związku (w zasadzie, jak zmienicie status na „wolny”, to ludzie też gratulują…dziwne).

Gdybym chciała też mogłabym co tydzień zasypywać znajomych fotkami z moim chłopakiem (Michał: „no chyba nie”). Ale niczego by to nie wniosło (Michał: „A nie mówiłem?”). Ani do mojego, a tym bardziej do ich życia. Gwiazdy narzekają na paparazzi, portale, które opisują każdy ich ruch, a ja mam wrażenie, że wstawiając te wszystkie same fotografie, niektórzy sami chcą się obnażyć i wystawić na pokaz. Swoisty ekshibicjonizm. „Patrzcie na nas!!” „Jesteśmy szczęśliwi!!” – tylko czy to nie jest tylko piękny obrazek? Życie nie jest tylko kolorowe, pastelowe i przepełnione wolnym czasem, który może poświęcać na podróże z ukochaną osobą. Czujecie się czasami gorsze od blogerek? Ja tak. Niemalże codziennie.

Niestety w tym prawdziwym życiu, z dala od internetu okazuje się, że nie jest tak łatwo jakby się mogło wydawać. Kiedyś wystarczyła karta A4 złożona na pół z narysowanym ogromnym sercem. Tęsknię za czasami podstawówki. Pamiętacie szkolne poczty walentynkowe? Ile zachodu było przy potajemnym wrzuceniu listu do skrzynki. I potem ten moment, gdy kartki były rozdawane w klasach.

A teraz? „Kupić mu bokserki ze śmiesznym walentynkowym rysunkiem?” (Michał: „I dylemat faceta – to tylko okazjonalne czy całoroczne?”) „Wezmę te czekoladki w pudełku w kształcie serduszka”. Do tego poduszka, miś i kwiaty. Nie zapomnij człowieku o kwiatach!! Myślę, że jest mnóstwo dziewczyn, które strzeliły dzisiaj przeogromnego focha, bo nic nie dostały. A jak dostały? Oczywiście pochwalą się prezentami na Facebook’u, Instagramie, nagrają całą scenę wręczania na Snaptchacie… A co poniektóre zaręczą się. I będą wniebowzięte. Bo przecież, jak to będzie cudownie wyglądało na ich ścianie na Fejsie… Dlatego pamiętaj chłopaku: NIGDY nie klękaj, żeby zawiązać but w Paryżu 😉

weselnybox-pl

Źródło: weselnybox.pl

Sytuacja z dzisiaj: wybrałam się do jednej z galerii handlowych w Poznaniu. Kawiarnie oczywiście były przepełnione, w sklepach z biżuterią i kwiaciarniach kolejki. W Home&You obserwowałam ekspedientkę, która dwoiła się i troiła, chcąc za wszelką cenę pomóc chłopakowi w znalezieniu prezentu dla jego ukochanej. W końcu padły z ust chłopaka słowa: „Pani da cokolwiek, byleby było z serduszkiem!”. Dziewczyna wyglądała na zrezygnowaną, ale chłopak był szczęśliwy, że w końcu będzie mógł wyjść. Ot, taki prezent na odczepne. Zastanówcie się dobrze moje drogie Panie, ile z Was otrzymało dzisiaj takie właśnie prezenty. Tylko po to, żeby Wasz ukochany „miał Was z głowy” i żebyście mogły pochwalić się miłością na Instagramie. Lajki same się nie zrobią.

Zrobię pewnie jakiś mały prezent dla mamy i taty, bo przecież ich też kocham. W zasadzie u nas to już taka mała tradycja chyba. Zazwyczaj kończy się na czymś słodkim, albo jakimś wspólnym wyjściu na kawę.

A z moim chłopakiem? Ma podobne podejście do tego święta, jak i ja. Osobiście chciałam „pójść z duchem czasu”, zarezerwować stolik w jednym z naszych ulubionych miejsc. Ale w zasadzie chyba obydwoje wolimy odpocząć. W ciszy i spokoju. Obydwoje na co dzień mamy kontakt z dużą grupą ludzi (w moim przypadku można powiedzieć ogromną), dlatego doceniamy chyba każdą chwilą wyciszenia. Obiecałam mu jednak, że zrobię coś dobrego do jedzenia (dlatego szybko kończę edycję – bruschetty się same nie zrobią).

Zdjęć wielu nie ma, bo po co. Ale niech będzie – trochę miłości na koniec 🙂

received_12784286688975551

Zdradzę wam nasz sekret – chcieliśmy po raz kolejny zarezerwować stolik w naszej ulubionej knajpce z burgerami. On miał założyć koszulę, a ja sukienkę. Burgery na bogato 😀

Przepis na udaną miłość w dobie „lajków” – nie przejmujcie się innymi i róbcie swoje. I jedzcie burgery xD

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Anna Saccone Joly

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Zoella | Beauty, Fashion & Lifestyle Blog

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Na Marginesie Życia

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Moje Malinowe Love

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Normalnaya

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Comments for MDV Style | Street Style Magazine

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Kristine Ullebø

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Juliette in Wonderland

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Julia Nessa ♥

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Secondhand Dandy

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

FROM SKY ON HEELS

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

GALLA.

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

hardcandeeeLilli

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Beauty Fashion Shopping

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

Be The One

Nie zawsze obiektywne spojrzenie na świat.

%d blogerów lubi to: